O mnie

W życiu trzeba walczyć o to,co się kocha, ale nie za wszelką cenę. Nie za cenę samego siebie. Kochać innych można tylko wtedy, kiedy najpierw pokocha się samego siebie. Największe szczęście w życiu to kochać i być kochanym.

sobota, 24 września 2011

Tak,wiem... Jeszcze nie wierzę....

Tak,wiem...

...ale jeszcze nie wierzę w nagłą zmianę planów.Jeszcze nie wierzę,że mogłam być taka niedobra. Jeszcze nie wierzę....Nie wierzę tzn. jeszcze do tego nie dojrzałam,jeszcze moje małe serce i mój mózg nie przyjęły tego do wiadomości.

Tak,wiem..
...ale serce cały czas chcę wyprzedzać rozum. Walczę z tym. Walczę o mądrość!

Tak,wiem...

Tak,wiem...musiałeś iść? Tak,wiem...rozumiem. Bądź zdrów! :)

piątek, 23 września 2011

Muszę już iść.

Muszę już iść. Tym razem tak na dobre, tak na dłużej. Idę z o wiele większym spokojem niż rok temu. Trochę myślałem, podsumowywałem, bilansowałem czas dwuipółmiesięcznego odpoczynku, zakorzeniania się spowrotem.

Dzięki tym wakacjom tak naprawdę zakończyliśmy definitywnie nasze styczniowe problemy. Czuję to – ulgę, swobodę, brak niedomówień, przejrzystość. Lubię, kiedy dojrzewamy – kiedy osobno dojrzewasz Ty, osobno ja, i kiedy dojrzewa nasza więź. Nie bójmy się jej.

Głęboko liczę, że jednak Kraków zdobić będzie jeszcze jedna Perła, szybciej niż się spodziewaliśmy. Czekamy na Ciebie, zawsze z otwartymi ramionami – najdosłowniej. Pamiętaj o tym.


Wrócę na pewno, gdy najdzie pora.

maszynopisarz

środa, 21 września 2011

Przygotuj mnie!

Panie Boże,wybacz mi...bo mimo,że mam Ciebie ciągle mi czegoś brakuje. Panie Boże,wybacz moje zagubienia,mój wewnętrzny burdel,moje zmiany nastroju,momentami wybacz moją oschłość i moją obojętność...
Panie Boże,wybacz!

Panie przygotuj mnie do miłości,ucz mnie miłości!


niedziela, 18 września 2011

Wiesz co? Muszę już iść.

Sztuką jest tak właśnie powiedzieć. Bez tłumaczenia- "muszę już iść".tyle.
Mama zawsze mi powtarzała,że trzeba umieć wychodzić w dobrym momencie.Jest t wyczyn imponujący :)
 i gratuluję Ci tego,że Ty właśnie tak potrafisz :)
Czy to po późno-wieczornej herbacie,czy po rozmowie przy lodach pod altanką,czy to z ...można tak wymieniać.
Trudno być człowiekiem,przy którym nie da się nudzić. Ja w swoim życiu już takich ludzi spotkałam. "Altana-party" była przez ostatni czas najbardziej pożądanym przeze mnie spotkaniem,z tymi,których okropniaście lubię!
Pożądam też spotkania "w cztery oczy",albo i sześć,żeby wyjaśnić moje ostatnie nie-istnienie,żeby powiedzieć o sprawach ważnych o zdeptanych niepokojach :)   Czekam też na czwartek,bo baardzo dawno nie słyszałam,co u Kamy.

*
Powiedziałam już,że mojej decyzji nie zmienię. Już jest zaplanowany mój najbliższy rok i nie chcę tego zmieniać. Dobrze mi z Małym Brzdącem,kiedy patrzę na jej nieporadne siadanie i wstawanie. Uwielbiam ją usypiać. Wtedy między nami wytwarza się niesamowita więź,między naszymi dłońmi.,palcami,skórą...to jest piękne i uwielbiam te momenty,kiedy czuję,że kręgosłup mi wypada od schylania się do łóżeczka. I chcę jeździć "dziecięcym tramwajem ".
Lubię to!
i tyle.

*
-Wiem,że kiedyś mnie nie lubiłeś i byłam strasznie upierdliwa i tłumaczyłam się "bo ja jestem młodsza"...
-Kiedyś chciałem Cię sprzedać i jeszcze dopłacić...
-...
-A dziś bym dla Ciebie zabił. I zabiłbym tego, kto spróbowałby Ci zrobić krzywdę,całą jego rodzinę i przyjaciół,żeby wiedział,
że nie wolno Cię skrzywdzić!

***
"Dziękuję,że w końcu powiedziałeś,jak teraz wygląda z grubsza Twoje życie. Dziękuję,bo teraz jestem już spokojna. Mam nadzieję,że Twoje plany zostaną pomyślnie zrealizowane.
 Życzę Ci tego z całego serca. Niech Dobry Bóg zawsze Cię za rękę trzyma...tyle. :) "

niedziela, 11 września 2011

Życiowa aleja

Co się ostatnio ze mną działo? Pytajcie mnie,a ja będę pytać Was. Pytałam Go co dzień wieczór,nie słyszałam odpowiedzi,ani podpowiedzi. Słyszałam i miałam tylko czarne myśli,zapewne od czarnego,który zawsze wszystko chce spieprzyć. Udało mu się na moment ,mnie wyniszczyć tak,że już nawet Przyjaciół potrafiłam odrzucić. To nie byłam ja. Nie lubię takiej siebie. A to nie pierwszy raz,to już kolejny. Tym razem jednak czarny zaszalał :/ Wszystko było złe,wszystko doprowadzało do płaczu. Absolutnie wszystko i wszyscy. Każde słowo,każdy gest,każda mina,mimika twarzy,każda myśl chciana i niechciana,każda czynność do wykonania. Boże,skąd to wszystko? Pamiętne schody rozkminiłam dopiero w piątek,dlaczego odeszłam za szybko i bez słowa. Już teraz wiem. Już wiem,dlaczego czasami brakuje okazywania uczuć,gestów,słów "zakazanych" Już wiem dlaczego się irytuję jak Mama chce robić wszystko za mnie,poprawiać,doprawiać. Już wiem. Wiem też,że o panu M. nie zapomnę.Mogę próbować,mogę pisać o Nim,do Niego,dla Niego i w ten mój sposób zapominać i kontynuować proces blaknięcia dopóki nie zjawi się Pereł i nie stworzy w moim sercu swojego miejsca i nie pokoloruję go swoją farbą. Całe to "rozumowanie" dokonało się w baaaardzo dużej mierze na Naszej alei. Możemy nazwać ją ALEJĄ SZCZEROŚCI. Tamtego wieczoru zostało na niej powiedziane chyba wszystko,co na sercach zalegało. Poczułam ogromną ulgę,że teraz o wszystkim wiemy,mało tego-umiemy spokojnie o tym rozmawiać,umiemy na spokojnie analizować krok po kroku nawet "co by było gdyby...". Z serca dziękuję za tamten wieczór i za te potrzebne słowa.potrzebne milczenie,już nie straszne jak kilka miesięcy temu.

"...dlatego też właśnie dołożywszy całej pilności,dodajcie do wiary waszej cnotę,do cnoty poznanie,do poznania powściągliwość,do powściągliwości cierpliwość,do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską. do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli,i to w obfitości, nie pozostawią was one bezczynnymi ani bezowocnymi poznawaniu Pana naszego,Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak,jest ślepy-będąc krótkowzrocznym,zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów 
Dlatego bardziej jeszcze,bracia, starajcie się wzmocnić   
wasze powołanie i wybór"
                                                                                                              /2P 1,5-10/
***
Nie pozwolę Ci trwać w tym beznadziejnym poczuciu niepotrzebności,absolutnie. Dziękuję za "rozumiem i czekam". Wiem,że Cię zabolało,ale nie zrobiłam tego celowo. To nie byłam ja. Zawsze myślałam,żę szczerość jest najsilniejszą moją cechą,myliłam się. Od dziś uczę się szczerości dogłębnej. Myślę nawet o opasce,żebym zawsze szczerość miała pod ręką/na ręce. Wybacz i dziękuję! :*

***
Mały Maciek skradł moje serce. Jego nieporadne ruchy,jego pełen ufności i zainteresowania wzrok,jego obserwujące wszystko i wszystkich niebieskie jeszcze oczy,jego zapach,dotyk i najcudowniejszy na świecie koncert pt "Mruczanki Małego Maćka" :) Pokochałam go już w szpitalu,kiedy widziałam tylko jego główkę i dobierałam się przez otwór do stópki. Jeszcze bardziej kilka dni później,kiedy znalazł się w bujanej,drewnianej kołysce. Jeszcze bardziej,kiedy szukał jedzenia w moich ramionach. Najbardziej dziś. Nie boję się brania tych maleństw w ramiona,o dziwo ich rodzice też się nie boją. Taki szkrab daje mi poczucie,że tak to jest to,co chciałabym kiedyś w przyszłości robić :) Tak,więc przyznaje się...zakochałam się w małych stópkach. A co wzrusza mnie najbardziej na świecie? Mężczyzna trzymający małe ciałko w swoich silnych,męskich,pewnych i bezpiecznych dłoniach. Wtedy na plantach też mnie Ktoś wzruszył.
***
Co jeszcze?Jest szczęśliwy. Nie ma swojej Miłości jeszcze,ale jest szczęśliwy. To,co chciałam wiedzieć już wiem i cieszę się bardzo :) Dałam Mu się przytulić. Nawet jeśli znów zamilknie na kilka tygodni.
***
Niektórzy w końcu zaczęli zasłużone wakacje. W połowie września brzmi dość abstrakcyjnie,ale jedź Kobieto ma i się wyszalej i napatrz na polskie góry :) :*

Na dziś koniec bajki. Bajki? Nie,to nie bajka,to moje zwariowane,pokręcone,czasami absurdalne życie

poniedziałek, 5 września 2011

Możesz zawsze do mnie wpaść

http://www.youtube.com/watch?v=FK94PVhisWc




"Co u Ciebie? Jak Twoje samopoczucie,uczucia,relacje,
jak Twoje życie,jak plany? Jesteś szczęśliwy?


Wiesz? Ostatnio próbowałam się oszukać,że umarłeś dla mnie.Wydawało mi się,że już mogę Ci tylko życzyć <niech Ci ziemia lekką będzie>. I z takim przeświadczeniem żyłam kilka dni,może tygodni. Ale znów pojawiłeś się bardzo niespodziewanie, wykorzystałeś najbardziej nieodpowiedni moment,moment sennych marzeń i pragnień. Nie mogłeś lepiej trafić! Czy Ty po prostu nie możesz zostawić mnie w świętym i sennym spokoju? Czy zawsze,kiedy będę próbowała o Tobie zapomnieć na nowo będziesz się pojawiał i mieszał wszystko na nowo?! Siedzisz we mnie jak drut. Wbiłeś się w czerwone i myślisz,że jesteś fajny. Błagam Cię...już wystarczy. Czego Ty ode mnie chcesz? Przecież już Cię nie nachodzę,przecież już Cię nie napastuje sms-ami,przecież...Tęsknie za Tobą,ale to jest już tylko mój problem.I tak tego nie zrozumiesz. Bądź szczęśliwy i znajdź swoją Miłość. Po prostu bądź szczęśliwy - niczego więcej od Ciebie/dla Ciebie nie chcę! A więc nie umarłeś..."


...
Dziś brak mi słów,tak jak brakowało mi ich wczoraj na wzgórku kalwaryjskim patrząc na Dziewczę najpiękniejsze,w kremowej sukience,z kremowym kwiatem w warkoczu spiętym na boku wyglądała przecudownie. A ja byłam po raz pierwszy aż tak dumna,że się Jej udało i miała tyle odwagi,aby nie bać się i iść służyć. Jest piękna Jego pięknem! Przeto jest już Jego narzędziem! :) Ale wczoraj było okropne zamieszanie tam na krużgankach. Lepiej na spokojnie cieszyć się. A najlepiej wśród bliskich sobie ludzi. Wśród Nich odnalazła się w końcu ta jedna,za którą było tak tęskno,z którą relacja wydawać by się mogło-zanikła. I nagle obudziłyśmy się po pewnie prawie dwuletniej rozłące,jakimś relacyjnym nie porozumieniu. Ale byłyśmy głupie! Nigdy bym nie powiedziała "teraz to się wal". Zawsze czekałam pełna nadziei,z otwartymi ramionami. Nie zawsze jednak miałam świadomość,że nie wszystko co robiłam,mówiłam,pisałam było dobre i  budowało. Przyszedł długo wyczekiwany moment. Moment przerodził się w ponad dwugodzinną rozmowę przy burdelowej lampce i kubku dobrej herbaty,dobrych,ważnych,czasem bolesnych słowach,szczerych słowach,rozwijanych tematów,których po tak długiej rozłące bez liku. Tematy zachodziły jeden na drugi. Z jednego wyłaniał się następny. Mogłabym tam tak siedzieć przez następne dwie godziny. Bardzo stęskniona,spragniona wręcz. Trzeba było wrócić,bo nie tylko ja się stęskniłam :) Chciała,by ten wieczór trwał dłużej,by się nie kończył. Ta wyjątkowa noc absolutnie była za krótka.Dobrze,żeSą.Dobrze,że jesteście! Dobrze,że jesteś! :*

-Tęsknisz za czymś?
-Tak,ale to nic. Człowiek jest tylko człowiekiem. Tęsknie za ludźmi,relacjami.
Bywa,że tęsknię za zmianami,których nie mogę dokonać...

na koniec przychodzi mi tylko jedno zdanie : Życie tylko raz zostało Ci dane!
Wszystko zostało dane nam tylko jeden raz. Rzecz w tym,czy zawsze umiemy to docenić i wykorzystać? Ja nie zawsze. Przyznaję się bez bicia i ściemy. Tak sobie myślę,że dobrze być z Nimi,dobrze mieć pod opieką 8miesięcznego brzdąca,bo inaczej pewnie zakopała bym się pod kołdrę i nie wychodziła przez całe dni.